Dochodowość po trwałości
01.04.2013
Dochodowość po trwałości

Poprawnie zrealizowany projekt może przynieść wiele korzyści i wprost proporcjonalnie do nich może generować też trudności i koszty, jeśli nie został przygotowany zgodnie z obowiązującym prawem.

Problem jednak w tym, że ogromną trudnością jest znać wszystkie zasady rozproszone po wielu aktach prawnych, powtarzane lub pomijane w wytycznych, różnie interpretowane. Gąszcz przepisów może być jednak niebezpieczny długo po zakończeniu realizacji projektu. Pytanie jak długo?

Zasada zachowania trwałości projektu mówi o pięcioletnim okresie, w którym beneficjent musi utrzymać charakter projektu oraz własność – niuanse tych zapisów to odrębna kwestia. Patrząc tylko na artykuł 57 Rozporządzenia (WE) 1083/2006, wydawałoby się, że po zachowaniu wszelkiej ostrożności beneficjent będzie mógł odetchnąć z ulgą. Tymczasem ta chwila może być nieco bardziej odległa w czasie i to nawet o kilka lat.

Aby stało się jasne dlaczego trzeba o projekcie myśleć w dłuższej perspektywie niż tylko w odniesieniu do okresu realizacji czy nawet trwałości trzeba sięgnąć do zasady zawartej w punkcie 4 artykułu 55 Rozporządzenia (WE) 1083/2006, dotyczącego projektów generujących dochód. Większość beneficjentów porzuci w tym momencie dalsze czytanie stwierdzając, że zgodnie z dokumentacją ich projekty nie generują dochodu. Czy jednak na zawsze?

Wróćmy do zapisów rozporządzenia. Projekt może generować dochód w trakcie trwania jego realizacji, ale także w okresie po zakończeniu inwestycji. Jeśli sytuacja ta zostanie zidentyfikowana na poziomie wniosku o dofinansowanie podlega stosownym wyliczeniom i sprawa jest jasna. Wielu projektodawców przygotowując dokumentację projektową nie wykazuje dochodowości projektu, sądząc że powinni rozstrzygać tę kwestię w odniesieniu do okresu trwałości projektu, zatem skoro przez pięć lat od daty zakończenia realizacji projektu nie zamierzają czerpać z niego dochodu nie wskazują go we wniosku o dofinansowanie. Jeśli jednak spojrzeć na przywołany już zapis punktu 4 artykułu 55 Rozporządzenia (WE) 1083/2006, przeczytamy, że w przypadku wygenerowania dochodu, który nie został uwzględniony we wniosku aplikacyjnym i studium wykonalności projektu w okresie nie późniejszym niż trzy lata po zamknięciu programu, dochód ten musi zostać zwrócony do budżetu ogólnego Unii Europejskiej proporcjonalnie do wkładu funduszy. Trzy lata po zamknięciu programu czyli w okresie odpowiadającym okresowi przechowywania dokumentów – do 2020 roku lub dłużej i owo dłużej powoli staje się realne. Oznacza to, że dochód, który nie został uwzględniony na etapie wnioskowanie nie może pojawić się nie tylko w okresie trwałości, ale także w okresie przechowywania dokumentów dotyczących projektu. Konsekwencje niedotrzymania tych postanowień mogą być dotkliwe.

Warto przywołać tutaj przykład utworzenia punktu informacyjnego dla turystów w gminie X, który pojawił się już w artykule w odniesieniu do trwałości projektu. Przyjmijmy założenie, że projekt został zrealizowany poprawnie a zasada trwałości dotrzymana. W odremontowanej kamienicy przy rynku powstał punkt informacyjny, który jest utrzymywany w tym miejscu przez kolejne pięć lat. Cel projektu był zatem realizowany w okresie odnoszącym się do trwałości. Po upływie pięciu lat gmina ma prawo zlikwidować punkt i przeznaczyć kamienicę na inny cel. Atrakcyjność miejsca w centrum miasta, aż prosi się o komercyjne wykorzystanie. Po likwidacji punktu informacyjnego gmina decyduje się na wynajem kamienicy luksusowej restauracji. Z punktu widzenia trwałości projektu nie ma problemu. Z punktu widzenia dochodowości – już jest. I to poważny.

Gdyby rzecz działa się w poprzedniej perspektywie finansowej sprawa była by zakończona po pięciu latach od otrzymania dofinansowania. Jednak nowe uregulowania każą zwracać uwagę na fakt wykorzystania wytworzonych w projekcie dóbr, także po okresie dotyczącym zachowania trwałości. W większości projektów dochodowość projektu wykazywana jest w perspektywie dwudziestoletniej, jednak w większości wykazywany jest przychód zerowy, także z uwagi na zasady przyznawania dofinansowania. Tymczasem jeśli gmina zdecydowałaby się w świetle takich zapisów na wynajęcie restauracji wyremontowanej za środki z projektu przed upływem trzech lat od zamknięcia programu operacyjnego, czynsz uzyskany z wynajmu powinien podlegać zwrotowi proporcjonalnie do wkładu Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. A przychód oddaje się niechętnie, zwłaszcza, że w przypadku gminy to nawet 85% tegoż przychodu, powiększonego ewentualnie o odsetki jak od zaległości podatkowych, jeśli nieprawidłowość została ujawniona w trakcie trwania procederu. Co więcej gmina mogłaby spotkać się także z problemami związanymi z pomocą publiczną. I tutaj także wielu beneficjentów chętnie porzuciłoby dalszą lekturę tego tekstu, bo przecież co ma kamienica należąca do gminy do pomocy publicznej. Jednak ma. Pomoc publiczna ma związek z zakłócaniem konkurencji.

Jeśli gmina po likwidacji punktu informacyjnego zdecyduje się na wynajem na rynku komercyjnym odremontowanych pomieszczeń, okoliczni właściciele kamienic mogą zacząć mieć słuszne wątpliwości. Właściciel restauracji funkcjonującej w gminnej kamienicy może bowiem za pieniądze pozyskane z Unii Europejskiej przez administrację publiczną mieć znacznie lepsze warunki niż właściciel prywatnej kamienicy tuż obok. Tymczasem kamienica prywatna, bez remontu nie może liczyć na atrakcyjny wynajem. Można by powiedzieć, że prywatny właściciel też mógł się postarać o dofinansowanie. Mógł. Tyle tylko, że jako prywatny podmiot nigdy nie dostałby dofinansowania w wysokości 85%. Zakłócanie konkurencji? Dokładnie tak. Gmina zatem powinna być objęta zasadami pomocy publicznej. Sprawa jest zatem poważna, a konsekwencje finansowe mogą być dotkliwe, bo prócz zwrotu 85% przychodów uzyskiwanych dzięki projektowi, wysokość przyznanego dofinansowania może zostać uznana za nienależną. To czarny scenariusz, wykreowany ku przestrodze, niemniej jednak nie brakuje w Polsce przykładów zmagania się z problematycznymi zapisami. Warto zauważyć, że w żadnych polskich wytycznych zapis z artykułu 55 nie jest powtórzony, można go zatem nie będąc dociekliwym przeoczyć, a obowiązek zwrotu przychodu ciąży na beneficjencie. Być może powstanie wyjątek od tej reguły. Opisywany scenariusz sprawdził się już bowiem w odniesieniu do budowy dróg ekspresowych i autostrad. Budowane w większości przez partnerstwa publiczno prywatne drogi, w założeniu miały pozostać bezpłatne w okresie trwałości. Po upływie 5 lat firmy liczyły na postawienie bramek i pobieranie opłat. Zysk jednak stanął pod znakiem zapytania w związku z koniecznością zwrotu dochodu. Na razie budowa bramek jest wstrzymywana jednak stan ten nie będzie trwał wiecznie. Podmioty prywatne angażując swoje środki w wykonanie zlecenia nie działają z filantropijnych powodów – oczekują realnych zysków, a te nie nadchodzą i w perspektywie mają być znacznie niższe. Konsekwencją mogą być roszczenia do Skarbu Państwa, który istnieje taka możliwość, będzie musiał płacić inwestorom z tytułu utraconych zysków.

Kolejny raz okazuje się, że jeszcze daleko nam do doskonałości w uważnym czytaniu unijnych przepisów. Problem monitorowania nie tylko trwałości ale także dochodowości projektów i to w bardzo długim okresie przechowywania dokumentów staje się coraz wyraźniejszy i będzie przybierał na sile wraz z zbliżaniem się końca okresu programowania. W obecnej chwili system monitowania dochodowości projektów nie istnieje, a przecież ktoś będzie musiał tą pracę wykonywać, także wtedy kiedy zakończy się realizacja programów operacyjnych i skończą się pieniądze z pomocy technicznej. Samodyscyplina beneficjentów w tym przypadku może nie okazać się najlepszym rozwiązaniem. Ale może to i dobrze, że problem ujawnił się teraz, a nie kiedy okaże się, że Komisja Europejska nie jest już skłonna wybaczać nam grzeszków nieuwagi.

Autor: Michał Rutkowski